Na fejsbukowym profilu…

Kategoria: Telewizja i radio Data publikacji: 15 komentarzy

Czy nie zauważyliście ostatnio w mediach facebookomanii lub facebookoholizmu (jak zwał, tak zwał)? Nazwy tego portalu społecznościowego, będącego dziełem szatana, w mediach używa się zdecydowanie zbyt często! Facebookowi robi się reklamę, ponieważ …jest Facebookiem!

W telewizji, w zapowiedziach ciągle podaje się adresy do Facebooka. Na dole ekranu podpis z adresami do profili na „enka”, Twitterze, ale najważniejszy jest ten do „fejsa”. Mnie zapadło w pamięć: „wu wu wu fejsbuk com slesz tylko muzyka”. Nawet nie może być polski „ukośnik”, bo to już nieprofesjonalne, musi być tak angelsko, „slesz”…

W radiowej Trójce też, ciągle, w prawie każdej audycji zachęcają do odwiedzenia i wypowiadania się przez Facebooka. Rano, po południu, wieczorem. Prościej wymienić te audycje, podczas których o „fejsie” się nie mówi.

Jak ktoś chce z Facebooka korzystać, nie bronię, ale ja sam nie mam zamiaru słuchać non-stop promocji tego portalu w mediach. Za niedługo będziemy mieli prawny obowiązek posiadania tam konta, pewnie – tak, jak w Chinach – tylko z prawdziwym imieniem i nazwiskiem.

Zastanawiam się, jaki w tym sens. Facebook to w końcu komercyjna strona internetowa, istniejąca tylko dla zysku. Podkreślam: tylko dla zysku! A media promując ten portal, same z tego zysku nie mają żadnego, dodają tylko nowych użytkowników, napełniając portfel Zuckerberga i wspólników.

Wracając do Trójki. W czasie audycji, tak na wszelki wypadek, podawane są adresy e-mail prezenterów lub audycji, aby odosobnieni – na przykład tacy, jak ja – też mogli się kontaktować z radiem. W takim razie po co reklamować komercyjny portal, skoro można podać adres e-mail, który nie dość, że jest neutralny (nie reklamuje żadnej firmy czy usługi), to jeszcze może z niego skorzystać więcej osób: ci, którzy profilu na „fejsie” nie mają oraz ci, którzy go posiadają (adres e-mail jest niezbędny do rejestracji).

Ja w tym nie widzę żadnego sensu. Jeżeli ktoś jest w stanie mi wytłumaczyć, jaki jest sens reklamowania komercyjnego portalu, gdy nie ma się z tego żadnych korzyści finansowych – chętnie posłucham.

Komentarze (15)

  1. gryps

    To nie jest tak, że reklamowanie swojego fanpage’a na fejsie nie przynosi żadnego zysku. Przynosi b. duże korzysci dla firm, stron www i innych osób, które chcą coś pokazać światu. Dzięki temu, że na facebook’u ma profil większość osób na ziemi używany on jest on przez firmy jako platforma reklamowa gdzie można za darmo reklamować swoje usługi. Dociera się w tedy do milionów użytkowników, „Lubie to!”, komentarze, shar’y pozwalają na rozprzestrzenianie się tych informacji, które zainteresują kolejnych ludzi, zwiększa się przez to m.in sprzedaż, ruch na stronie i rozpoznawalność marki. To da tego na każdej stronie można znaleźć przyciski do portali społecznościowych i za ich pomocą możemy polecać wpisy, produkty itp.

    Jak by nie było w tym sensu to po co by polecali swoje profile na facebooku? nawet na Allegro jest pełno aukcji gdzie można kupić sobie fanów i kupuje to bardzo dużo ludzi. Wszystko po to by stastus, który dodasz później na profilu/fanpage’u zobaczyło jak najwięcej osób. Jeden z najlepszych sposobów na reklamę w internecie w którą inwestuje bardzo dużo ludzi i nikt sie nie przejmuje ze w tym miesiącu Mark dostanie kolejny milion… :)

  2. gryps

    Facebooka zna każdy więc co tu reklamować?? :) Reklamuje się tam swoje produkty, wpisy itp na nie coś co każdy zna.

    No i następnym razem przeczytaj coś na ten temat i sie dowiedz o co w tym tak naprawdę chodzi a nie publikujesz wpis i się pytasz ludzi gdzie tu sens. to prwie tak jak bys był prawiczkiem i pisal o seksie…

  3. Tomasz Gąsior

    To, że każdy Facebooka zna, to nie uprawnia go do czegoś więcej, niż innych.
    A jakby na antenie telewizji lub radia powiedzieli: kupujcie kawę marki Tchibo tylko w sklepie Biedronka pod adresem (jakiś adres).
    Tak samo podaje się nazwę Facebooka. To jest konkretna marka, firma.
    Podając taką nazwę występuje lokowanie produktu (pisałem o tym wcześniej), a coś takiego powinno się odpowiednio oznaczyć. Ani w telewizji, ani w radiu takiego oznaczenia nie zobaczyłem.
    Słowo „Facebook” traktuje się jak rzeczownik pospolity, zwykłe słowo, takie jak „piątek”, „szkoła” czy „dzień dobry”, a nie powinno tak być.

  4. gonzoo

    Cytuję: „Ja w tym nie widzę żad­nego sensu. Jeżeli ktoś jest w stanie mi wy­tłu­ma­czyć, jaki jest sens re­kla­mo­wania ko­mer­cyj­nego por­talu, gdy nie ma się z tego żad­nych ko­rzyści fi­nan­so­wych – chętnie posłucham.”
    Ano taki, że to po prostu teraz jest ‚trendi’. Niestety w chorym wydaniu. Swego czasu nawet była emitowana reklama Tp i na końcu oczywiście dopisek „Lubię to!”. Fb tak zwany jest po prostu obecnie modny, a obnoszenie się ze swoją obecnością tam (czy to firmy czy osoby prywatnej) dodaje popularności. Oczywiście dla mnie nie jest to żaden powód do dumy. Tak to po prostu rozumiem. Inaczej mówiąc cała ta „subkultura” jest próbą narzucenia – upowszechnienia pewnego stylu bycia, obecności w internecie, wyrzeczenia się prywatności, taniej popularności i tym podobne. Niestety chcąc nie chcąc musimy to tolerować. Myślę jednak, że fejsbukomania minie tak jak i nk i inne „cuda na kiju”.

  5. Tomasz Gąsior

    Używając tak wulgarnych wyrażeń ukazujesz swój niski poziom kultury.
    Tak się składa, że mam w szkole angielski i wiem, co to znaczy „slesz”.
    I tak się również składa, że w obu miejscach, gdzie użyłem tego słowa, jest napisane „SLESZ”, a nie „SIESZ”. Polecam udać się do okulisty…

  6. compl

    Ja też nie przepadam za facebookiem, ale ludzie go reklamują, bo przy okazji sami zarabiają i zdobywają coraz więcej potencjalnych klientów. Webmasterzy dodają przyciski lubię to, bo w ten sposób ludzie, którzy udostępniają treści z jakieś strony przy okazji reklamują całą stronę. Bardzo dobrym przykładem może być strona http://www.onfejs.pl, która WYMAGA od użytkownika żeby przed obejrzeniem materiału udostepniła go na facebooku, co według mnie jest głupie i chamskie, ale w ten sposób strona zdobyła popularność.
    Widzę, że ten artykuł troche na szybko pisałeś, bo w jednym miejscu zacząłeś od ale, w innym miejscu napisałeś angelsko (chyba, że to było specjalne), no i o ile mi się wydaje facebookoholizm pisze się przez samo h od alkoholizmu.

  7. Tomasz Gąsior

    Nie pisałem tego wpisu jakoś bardzo szybko.
    Co widzisz złego w zaczynaniu zdania od „ale”? To błąd (pytam bez żadnej złośliwości, negatywnych emocji itp.)?
    Angielskie wyrażenie w polskim zapisie fonetycznym – „slesz”, umieściłem w cudzysłowie, to było celowe. Chodzi o to, że nie podoba mi się takie „zangielszczanie” wszystkiego, co się tylko da.
    Co do „facebookocholizmu”, takiego słowa oczywiście nie ma, ale chyba masz rację. Poprawię.

  8. compl

    Zawsze się się uczyłem, że od ale się zdania nie zależy, ale okazuje się jak przeczytałem przed chwilą, że jednak można ;)
    Nie chodziło mi o „slesza”, tylko o to, że napisałeś an­gelsko, zamiast angielsko, czy też po angielsku (takie czegoś jak angielsko chyba nawet nie ma).

  9. Tomasz Gąsior

    „Angelsko” jest celowe. O „ale” nie wiedziałem. Nigdy nie wyczuwałem w takich przypadkach jakiegoś błędu, ale tak właściwie, to ma to sens. Poprawiam i dziękuję.

  10. Tomasz Gąsior

    Uprzejmie proszę, wytłumacz mi, gdzie jest napisane, że mam obowiązek regularnej publikacji wpisów? Gdzie?
    Odpowiedź jest prosta. Nigdzie.
    Piszę wtedy, gdy mam czas, ochotę i temat. Teraz nie mam czasu, więc nie piszę.
    W czym problem?

  11. compl

    Żeby nie było Tomaszu, ja tego komentarza powyżej nie napisałem. Ktoś wpisał mój login jako podpis. Na dowód powiem, że ja zazwyczaj wpisuje adres swojej strony internetowej, a tamten komentarz takowego adresu nie posiada.
    Ale tak w ogóle wchodząc co parę dni na twojego bloga brakuje mi Twoich nowych wpisów ;)

Dodaj komentarz