MATE vs XFCE — subiektywne porównanie środowisk graficznych w Arch Linuksie

Kategoria: Oprogramowanie Data publikacji: 5 komentarzy

Mam określone wymagania co do wyglądu i zachowania systemu operacyjnego. Z jednej strony oczekuję dużych, choć rozsądnych, możliwości konfiguracyjnych, z drugiej zaś tzw. „klasycznej metafory pulpitu”. Wychowałem się na Windows 98, nie robią więc na mnie wrażenia aplikacje UWP w Windows 10 ani piękny interfejs środowiska GNOME w konwergentnej formie. Najbliżej spełnienia moich oczekiwań są środowiska XFCE i MATE, których subiektywnego porównania dokonam w tym wpisie.

Zaznaczam, że porównanie będzie w pełni subiektywne; z perspektywy średnio zaawansowanego użytkownika systemu Arch Linux. Wezmę pod uwagę istotne dla mnie kwestie. Chętnie podyskutuję w komentarzach na temat spraw, które w moim wpisie pominę — zapraszam do dyskusji!

Menadżer okien — xfwm4 vs marco

Zdecydowanym zwycięzcą tego pojedynku jest menadżer okien XFCE. Posiada on bardzo duże możliwości konfiguracyjne, choć nieprzesadnie (w przeciwieństwie do KDE). Użytkownik może dowolnie konfigurować elementy paska tytułowego w graficzny sposób (marco posiada takie opcje, ale GUI ustawień jest wybrakowane). Bardziej konfigurowalne jest też przyciąganie i odpychanie zbliżanych okien — w XFCE można skonfigurować wybrany z trybów i określić jego intensywność, marco zaś posiada jedynie niekonfigurowalne odpychanie. xfwm4 umożliwia także pełną konfigurację efektów uzyskiwanych dzięki kompozytorowi — cieni wokół okien i przezroczystości nieaktywnych okien bądź ich dekoracji. marco, gdy kompozycje są włączone, „na sztywno” dokleja swój obrzydliwie ogromny cień do okien, to po prostu śmiech na sali.

Opcje konfiguracyjne okien w XFCE.

marco ma problemy wydajnościowe przy generowaniu miniaturek wielu okien na podglądzie wywoływanym przez Alt + Tab, czego w XFCE nie uświadczymy. xfwm4 posiada również ciekawe funkcje takie jak zwijanie okna do paska tytułowego przy użyciu kółka myszy. Menadżer okien XFCE wspiera synchronizację pionową i jest bardziej kompatybilny z GTK3 (dekoracje po stronie klienta czy na przykład stan backdrop). Słowem: xfwm4 miażdży menadżera okien MATE.

Popup obszaru roboczego w MATE.

Choć dla sprawiedliwości muszę zaznaczyć, że marco również parę fajnych ficzerów posiada. Osobiście lubię skrót klawiaturowy przylepiający okno do sąsiadującego okna przy przesuwaniu go po ekranie (domyślnie: Shift + Lewy Alt + przesuwanie myszką), a także mały popup pojawiający się przy zmianie obszaru roboczego bądź przy przenoszeniu okna między obszarami (za pomocą skrótu klawiaturowego).

Panel — xfce4-panel vs mate-panel

Ustawienia panelu XFCE.

Ten pojedynek również wygrywa komponent środowiska XFCE. Panele obydwu środowisk są bardzo konfigurowalne i posiadają wiele przydatnych, użytecznych apletów. Szalę zwycięstwa na stronę XFCE przechyla jednak dopracowanie samego w sobie panelu. Trzeba to przyznać szczerze, panel MATE zatrzymał się w czasach starego GNOME 2 i ani myśli ruszyć się z tamtego miejsca — zarządzanie apletami mate-panel jest siermiężne podobnie jak w pasku zadań Windows XP.

Podczas gdy xfce4-panel oferuje wygodne okno konfiguracyjne umożliwiające proste zarządzanie poszczególnymi apletami i zmianę ich kolejności metodą „przeciągnij i upuść”, panel MATE wymaga od użytkownika odblokowywania apletów, przeciągania ich po całym pasku panelu, a to i tak nie zawsze jest proste, bo nie każdy aplet posiada „haczyk”, za który można go chwycić, a jak już posiada, to często brzydko wygląda. Poza tym mate-panel wylicza pozycje poszczególnych apletów od lewej strony ekranu, nie umożliwiając użytkownikowi zepchnięcia apletu na koniec, na prawo. Jeśli więc zmienisz rozdzielczość na większą, na końcu apletu pojawi się zbędne puste miejsce — będziesz wtedy zmuszony do manualnego skorygowania apletów. W XFCE jest to rozwiązane bajecznie prosto — wystarczy użyć separatora rozciągniętego.

Pulpit — xfdesktop vs caja/marco

Jeżeli chodzi o pulpit, również wygrywa XFCE. W środowisku MATE renderowaniem pulpitu (mam tu na myśli tło wszystkich widocznych okien) zajmują się menadżer okien i menadżer plików na spółę. Jeśli nie używam funkcji pulpitu (a zazwyczaj nie używam) i zmienię menadżera okien, nie mam tapety pulpitu wcale — jest to jednak mała drobnostka i czepialstwo z mojej strony. MATE w kwestii pulpitu oferuje podstawową funkcjonalność.

Ustawienia pulpitu XFCE. Menu kontekstowe. Zminimalizowane aplikacje w formie ikon.

W XFCE obsługą tła okien zajmuje się oddzielna aplikacja — xfdesktop — wymagająca obecności menadżera plików XFCE w systemie, ale nie uruchamiająca go. Moją ulubioną funkcją jest możliwość ustawienia oddzielnej tapety dla każdego obszaru roboczego — mała rzecz, a cieszy! Poza tym xfdesktop pozwala na skonfigurowanie menu kontekstowego tapety pulpitu tak, by zawierało listę zainstalowanych aplikacji (pod prawym przyciskiem myszy) bądź listę uruchomionych programów z podziałem na obszary robocze (pod środkowym przyciskiem myszy). Ikony na pulpicie również można skonfigurować — można je zupełnie wyłączyć bądź zastąpić je ikonami zminimalizowanych aplikacji.

Usługa powiadomień — xfce4-notifyd vs mate-notification-daemon

Dziennik powiadomień XFCE.

W kwestii powiadomień systemowych niezaprzeczalnie lepiej wypada komponent środowiska XFCE. Usługa xfce4-notifyd jest bardzo konfigurowalna. Użytkownik może włączyć tryb „nie przeszkadzać”, określić położenie powiadomień na ekranie (róg ekranu), ustawić czas wyświetlania informacji, w trybie wielu monitorów — wskazać ekran dla powiadomień, a także zmienić animację powiadomień i ich skórkę. Usługa XFCE posiada także funkcję dziennika, w którym zapisywane są wszystkie notyfikacje, dzięki czemu zawsze można powrócić do przegapionych komunikatów.

W porównaniu z xfce4-notifyd usługa powiadomień w MATE wypada naprawdę blado — można tutaj jedynie zmienić pozycję powiadomienia, używany ekran i skórkę. A co do skórek, w przeciwieństwie do usługi XFCE, która korzysta w pełni z dobrodziejstw motywów GTK3 w języku CSS, mate-notification-daemon definiuje motywy „na sztywno” zakodowane w języku C, co znacząco utrudnia ich tworzenie i modyfikację. Poza tym domyślnie dostarczone skórki są po prostu „fuj” — przypominają czasy ostatniej wersji GNOME 2.

Menadżer plików — thunar vs caja

„Czynności” Thunara.

Jeżeli chodzi o menadżera plików, poziom jest naprawdę wyrównany. Menadżer plików XFCE — Thunar — jest bardzo lekki. Z ciekawych rzeczy, posiada między innymi funkcję hurtowej zmiany nazw plików, wystarczy tylko zaznaczyć kilka plików na raz i wybrać z menu „Zmień nazwę”. W programie Caja, menadżerze plików MATE, taką funkcję można dodać tylko za pomocą rozszerzenia. Thunar umożliwia też definiowanie tzw. „czynności”, czyli akcji pojawiających się w menu kontekstowym wybranych plików lub folderów; to pożyteczne. I ponownie, w programie Caja ten efekt można osiągnąć za pomocą rozszerzenia. Bardzo przydatna jest dla mnie pozycja „Odmontuj”, widoczna obok „Wysuń”, w menu kontekstowym partycji podłączonych nośników wymiennych, której brak w środowisku MATE.

Przeciągnij link i upuść na Caję.

Program Caja jest bardzo stabilny. Nieraz udało mi się kompletne zawiesić Thunara, gdy próbowałem odwiedzić nim udziały sieciowe Samby bądź systemy plików używające SSHFS. W tym samym momencie Caja jedynie „zamyślała się”, lecz interfejs nadał reagował i mogłem spokojnie anulować przedłużającą się operację bez potrzeby sięgania po killall. Menadżer plików posiada wbudowaną prostą wyszukiwarkę, która w Thunarze nie istnieje — w XFCE trzeba sięgać po zewnętrzne narzędzia jak catfish czy mate-search-tool. Caja zapamiętuje widok ostatnio używanego folderu, czego Thunar również nie potrafi. Poza tym program Caja posiada niezwykle przydatny dla mnie ficzer — można przeciągnąć link do pliku z przeglądarki WWW do okna menadżera plików, a Caja sama go pobierze i umieści w folderze, uwielbiam to!

Akcesoria środowiska

Akcesoria środowiska MATE są bardziej pożyteczne, funkcjonalne i dopracowane od konkurentów w XFCE. W ramach projektu MATE rozwijane są programy: Pluma (edytor tekstu), Atril (czytnik PDF), EOM (przeglądarka obrazków), Engrampa (przeglądarka archiwów). XFCE nie posiada własnego czytnika PDF, a edytor tekstowy Mousepad i przeglądarka obrazków Ristretto są uboższe. Monitor systemu MATE jest również bardziej funkcjonalny od menadżera zadań XFCE.

Użyteczne akcesoria środowiska MATE.

Środowisko MATE ma do zaoferowania także nieobecne u konkurenta cudeńka takie jak mate-disk-usage-analyzer (choć przyznam, że do analizowania zajętości dysku wolę ncdu w terminalu), a także wyszukiwarkę mate-search-tool i maleństwo mate-color-select.

By być uczciwym, muszę zaznaczyć, że w ramach projektu XFCE powstają takie aplikacje jak odtwarzacz wideo Parole (ale wolę VLC media player), kalendarz Orage (nigdy nie był mi do niczego potrzebny), aplikację do nagrywania płyt Xfburn (kto w 2018 roku nagrywa płyty?), czy odtwarzacz muzyczny Xfmpc (ale ja wolę Audaciousa).

Zarządzanie systemem

W kwestii możliwości zarządzania systemem operacyjnym w środowiskach XFCE i MATE jest naprawdę kiepsko. Obydwa środowiska nie posiadają możliwości konfiguracji:

  • zainstalowanych drukarek (z powodzeniem możemy używać system-config-printers),
  • połączeń sieciowych (możemy użyć nm-applet oraz nm-connection-editor),
  • ustawień Bluetooth (tutaj wystarczy blueman-appletblueman-manager),
  • profili kolorów monitora,
  • kont użytkowników w systemie,
  • języka systemu i ustawień regionalnych,
  • daty i godziny w systemie operacyjnym.

W systemach Ubuntu z XFCE i MATE problem trzech ostatnich podpunktów jest rozwiązywany przez preinstalowanie porzuconego i od dawna ledwo trzymającego się kupy zestawu programów gnome-system-tools. Twórcy MATE sforkowali projekt od GNOME, jednak obecnie fork również jest porzucony. W środowisku MATE jest odrobinę mniej tragiczne — menu kontekstowe apletu zegarka w panelu umożliwia zmianę czasu systemowego, a w opcjach użytkownik może zmienić swój awatar i hasło logowania. Tak, w XFCE nawet tego się nie da i trzeba ratować się, powstałą w ramach Xubuntu, aplikacją mugshot.

Zarządzanie systemem w MATE, bida z nędzą.

Oczywiście kwestią dyskusyjną jest, czy środowisko na Linuksie musi takie funkcje posiadać. Dla zaawansowanych użytkowników operowanie na poleceniach w terminalu bądź żonglowanie interfejsami poszczególnych usług może być w porządku. Jednakże wydaje mi się, że w nowoczesnym interfejsie systemowym takie możliwości powinny być spójnie zintegrowane ze środowiskiem.

Spójność środowiska

Jeśli już przy spójności jesteśmy. Środowisko MATE sprawia wrażenie bardziej spójnego od konkurenta. Wszystkie komponenty i akcesoria środowiska MATE zostały już przeportowane do interfejsu opartego na bibliotece GTK3. W środowisku XFCE nadal wiele aplikacji używa przestarzałej, utrzymywanej przy życiu, GTK2 — sam proces transformacji przebiega tak powoli, że jedynie wersje deweloperskie niektórych komponentów opierają się na nowszej bibliotece.

W środowisku MATE poszczególne okna przestrzegają określonej konwencji rozłożenia elementów interfejsu — nomenklatura i estetyka jest jednolita. W XFCE niektóre komponenty używają niejednolitych marginesów okien, odbiegających od marginesów dialogów systemowych GTK. Niektóre już przeportowane do GTK3 okna używają na przykład widżetu GtkStackSwitcher, inne zaś pozostają przy powszechnych w XFCE tradycyjnych kartach (GtkNotebook). Podobnie jest z widżetem GtkSwich niekonsekwentnie zastępującym tradycyjny checkbox.

Sposób przechowywania ustawień w MATE jest spójny. Podobnie jak w GNOME i w Cinnamonie ustawienia są tam zapisywane przy użyciu interfejsu GSettings i usługi dconf. Większość komponentów i aplikacji XFCE używa za to usługi xfconfd, która właściwie nie wiem po co istnieje (może ze względów historycznych). Nie jest to jednak spójne — niektóre aplikacje używają zwykłych plików tekstowych bądź GSettings.

Komentarze (5)

  1. gosc

    JeszczE: XFCE ma nieco gorszy czas startu – jak dobrze pamiętam, to MATE na Debianie startował mi jakieś 40 sekund, a XFCE nieco ponad minutę. Aha, test hardware: P4 2.8GHz 2GB RAM WD Red SATA.

  2. Tomasz Gąsior

    Źle mierzysz czas chyba. Żadne środowisko nie startuje 40 sekund. ;-) Czas startu środowiska należy zacząć mierzyć od momentu, gdy na ekranie logowania wpiszesz poprawny login i hasło i wciśniesz enter. A nie od momentu wciśnięcia „power” na obudowie komputera. ;) Różnice w takim źle wymierzonym pełnym starcie mogą zależeć od różnych usług, które instalują się jako zależności, a które nie są bezpośrednio potrzebne danemu środowisku. W starcie samego środowiska nie czuję jakiejś dużej różnicy między MATE i XFCE. Mój komputer to Lenovo G50 z procesorem Intel Celeron i 4 GB pamięci, z dyskiem SSD.

  3. stała czytelniczka

    Na początku MATE był fajny, ale z racji że XFCE cały czas prze do przodu to MATE stał się faktycznie nieco archaiczny. Mnie się zawsze podobał XFCE ze względu na swoją elastyczność w dostosowywaniu wyglądu pod siebie. W nowym GNOME nigdy nie umiałam się odnaleźć, jak i KDE, a że jestem minimalistą to XFCE jest idealne, jak dla mnie. A kto jeszcze nagrywa płyty CD? Ano ja, jak i wielu ludzi mojego i starszego pokolenia. Ty się Tomku urodziłeś i wychowałeś w erze, kiedy płytki już powoli wychodziły z mody, ale nie pamiętasz już czasów, kiedy ludzie jeszcze korzystali z takich dużych dyskietek, a wcześniej słuchało się muzyki na winylach :) Mam tylko jeszcze jedno pytanko z czystej ciekawości – dlaczego używałeś Windowsa 98? Przecież w latach 2000-nych królował już XP? A jak podejrzewam, dopiero wtedy zacząłeś korzystać z komputera.

  4. Tomasz Gąsior

    Wychowałem się w czasach, gdy płyt używało się jeszcze intensywnie — doskonale wiem, jakie to uczucie nagrywać płytę, robiłem to mnóstwo razy. Moim mistrzem był program Ashampoo Burning Studio 6 Free na Windows. ;-) Po prostu dzisiaj płyty w większości swoich dawnych zastosowań już nie mają sensu. Nawet wiele komputerów z wyższej półki nie ma już napędu optycznego.

    Jeszcze w 2008 roku używałem Windows 98. Po prostu miałem stary komputer i nie było nas w domu stać na coś lepszego. Tak po prostu.

    Co do środowisk na Linuksie. Moim zdaniem najlepsze środowiska to GNOME, Cinnamon i KDE — kolejność bez znaczenia. Te trzy środowiska oferują wszystkie najważniejsze możliwości niezbędne w nowoczesnym systemie operacyjnym. Mogę w nich graficznie dodawać i zmieniać drukarki, zarządzać kontami użytkowników i systemem, a także zintegrować się z usługami online takimi jak Dropbox czy Google (np. drukarki Google Cloundprint w oknie wyboru drukarek). Niestety mniejsze środowiska takie jak XFCE czy LXDE nie nadążają za zmieniającym się światem i nie oferują takich możliwości. XFCE nadaje się dla nerdów, dla osób ze słabymi komputerami, dla osób, które są w stanie wybaczyć ułomności tego środowiska. Nigdy nikomu kogo nie znam bardzo dobrze nie polecę XFCE, a właśnie któreś z tych trzech najlepszych, choć sam zamierzam XFCE używać.
    Problem z MATE, który zauważyłem już po napisaniu powyższego artykułu jest taki, że ekipa tworząca MATE ma do dupy priorytety. Ich celem jest za wszelką cenę utrzymanie „look and feel” GNOME 2. W każdym możliwym aspekcie — nawet jeśli niektóre aspekty GNOME 2 z 2010 roku nie przystają do roku 2018. Po prostu „bo tak”. Podam przykład. Twórcy MATE wolą „brudzić” kod źródłowy wszystkich komponentów środowiska w gówniany sposób tylko po to, żeby elementy w menu kontekstowym miały ikonki (które w gnomowym GTK są zdeprecjonowane). Zamiast pracować nad wsparciem MATE dla Waylanda czy naprawiać bugi, których jest mnóstwo, brudzą kod i stoją na głowie, by w menu wszędzie były ikonki — tworząc przy okazji nowe bugi. Dla mnie przez takie podejście MATE jest skreślony. Prawie wszystkie appki z MATE zastąpiłem odpowiednikami z GNOME i Cinnamona — za takie podejście to ja podziękuję.

  5. stała czytelniczka

    Nie orientuję się, jak teraz jest z Cinnamonem, wiem że swego czasu był jeszcze niestabilny. Ja nerdem nie jestem, ale XFCE pasuje mi najbardziej. W sumie to mi obojętne na czym pracuję (system, przeglądarka, środowisko graficzne) – ważne żeby to działało i żeby moje programy się uruchamiały i mogłam pracować :) P.S. To bardzo dobrze o Tobie świadczy, że mimo niełatwej sytuacji tyle się sam nauczyłeś :) Masz dużo samozaparcia.

Dodaj komentarz