Kobieta i mężczyzna – kim oni są?

Kategoria: Przemyślenia Data publikacji: 5 komentarzy

Dawno nie publikowałem na „blogasku” swoich przemyśleń filoZOFIAnicznych. Pora nadrobić zaległości. Zadajmy sobie więc pytanie: kim jest kobieta i kim jest mężczyzna? Ja zadałem sobie to pytanie.

Niektórzy uważają, że kobieta powinna być grzeczna, subtelna, delikatna, ładna, zgrabna… Są tacy, którzy kategoryzują ludzi, twierdząc, że kobieta jest od siedzenia w domu przy garach, wychowywania dzieci i sprzątania, mężczyzna zaś ma „ciężko pracować”, zarabiać pieniądze i spracowany przychodzić wieczorem do domu, by zjeść z żoną kolację. Mężczyzna ma być silny, odważny, umieć budować, majsterkować… A jak nie, to jest dupa, a nie mężczyzna.

Ja mam zupełnie inne zdanie i inne kryteria wyznaczania kobiecości i męskości. Mam nadzieje, że większość mądrych ludzi – choć sam za bardzo mądrego się nie uważam – będzie miała podobne zdanie.

Otóż mężczyzna to dla mnie człowiek, który ma ch… znaczy się, przyrodzenie między nogami oraz ewentualnie zarost na twarzy lub brodę. To jest dla mnie cała definicja mężczyzny. Kobieta natomiast to człowiek, który ma… też wiadomo co pomiędzy nogami i równie wiadomo co na klatce piersiowej.

Może te definicje są zbyt brutalne lub niegrzeczne, ale w ten obrazowy sposób chcę powiedzieć, że w mojej opinii oprócz konkretnych pojedynczych cech fizycznych, które rzeczywiście przynależą do płci, każdy człowiek jest czymś indywidualnym – indywidualnym zbiorem cech. Można powiedzieć – taką „papką” cech zebraną z genów oraz wczesnej obserwacji rodziców i otoczenia, które w jakiś sposób układają się w spójną całość.

Są pewne cechy, które są często kojarzone z mężczyznami, bo najczęściej właśnie u mężczyzn występują – na przykład zainteresowanie samochodami lub majsterkowaniem czy duże możliwości fizyczne i np. ćwiczenie na siłowni. Są takie cechy, które są kojarzone głównie z kobietami, bo to u nich najczęściej występują – przykładowo zainteresowanie lalkami albo modą czy uroda (nie na darmo mówi się o reprezentantkach „płci pięknej”).

Wyróżniłem słowa „najczęściej”, ponieważ …najczęściej, ale nie zawsze! No właśnie!

Ja nie mam zbyt dużej masy ciała. Jestem raczej szczupłym osobnikiem i zbyt wyrośniętych bicepsów nie mam. Ciężkich rzeczy nie uniosę. Majsterkować, nie pomajsterkuję, bo się na tym nie znam. Nie interesuję się piłką nożną, samochodami. Nie mam krótkich włosów, nie jestem łysy. Czy jestem mężczyzną? Jak ty sądzisz? No bo ja spoglądam czasami podczas kąpieli na to, co mi zwisa między nogami i stwierdzam: chyba jednak jestem… ;-)

A tak całkiem poważnie. Mężczyzna, który dba o wygląd, nawet maluje się – jest dla mnie mężczyzną. Chłopak bawiący się lalkami, dla mnie będzie w pełni normalny. Kobieta, która będzie obdarzona – mówiąc szczerze – wątpliwą urodą, będzie dla mnie kobietą.

A jakie jest twoje zdanie na temat kobiecości i męskości? Podzielasz moją opinię? Napisz w komentarzu!

Komentarze (5)

  1. winek

    Po prostu przez „normalny” autosugestywnie rozumiemy „taki jak większość”, czyli przyjmujemy, że normę definiuje to, co w danym stadzie występuje w ilości dominującej nad resztą. Cała „filozofia” Tomku.

  2. mqdesu

    Należy rozróżnić bycie kobietą/mężczyzną fizycznie i psychicznie. Bo jak ja to zawsze mawiam, co z tego że (biologicznemu) facetowi, czy kobiecie mającym naście lat coś urośnie między nogami/na klatce piersiowej, jeśli rozum i ogólnie psychikę będą mieli na poziomie jeszcze dziecka, bo tak najczęściej jest. Często tak jest nawet u 20-latków. Rozwój fizyczny nie idzie w parze z psychiczną dojrzałością.

  3. Tomasz Gąsior

    Tym komentarzem zupełnie rozminęła się pani z tematyka mojego wpisu. Nie chodzi mi w nim o rozróżnienie człowiek dojrzały/dziecko, lecz o rozróżnienie kobieta/mężczyzna z uwzględnieniem cech fizycznych i psychicznych.

  4. mqdesu

    Wiem o co Ci chodziło, ale ja jedynie zwracam uwagę na to, że nie tylko fizyczność się liczy, jeśli idzie o rozróżnienie płci :) P.S. Wysłałam Ci maila.

  5. Adrom

    Nie ostrzyżają mnie, wieszam pranie, babcia mi żartowała „kupię ci biustonosz”. Jednym słowem- nie chcę być facetem, gdyż uważam, iż on jest gorszy od baby!

Dodaj komentarz